Listopadowa zasiadka na Koblov 0
Listopadowa zasiadka na Koblov

Mijający weekend spędziliśmy wraz z Łukaszem Małodobrym oraz Tomkiem Zaforemskim na łowisku Koblov. Nad wodą pojawiliśmy się w piątek w południe. Zająłem stanowisko numer 16, natomiast chłopaki usiedli na 13. Po wysondowaniu dna zaplanowałem łowienie tuż przy zwalonych drzewach na środku wody. Pierwsze godziny przyniosły mi tylko dużego leszcza. 
Noc minęła spokojnie i pozwoliła odespać czwartkowe przygotowania do wyjazdu, ale w sobotni poranek obudził mnie odjazd i na macie pojawił się niewielki golec. Ryba pobrała nową, testową kulkę o zapachu pomarańczy przełamanej śmierdzielem. 
Dzień mijał leniwie, a ja zacząłem zastanawiać się nad moją taktyką. Co robię nie tak? Dlaczego nie mam brań? Postanowiłem jeszcze raz przepłynąć łódką i wybadać dno echosondą. Ryby znalazłem odsunięte o kilka metrów od drzew, na mulistym blacie. Szybko przestawiłem zestawy w to miejsce, dalej od drzew, przy okazji zmieniając kulkę na nowego kryla, o zmienionym aromacie. To był strzał w dziesiątkę. Punktowe nęcenie pokruszonymi, oraz całymi kulkami i pelletem, z niewielką domieszką ziaren przyniosło upragniony efekt, który przerósł oczekiwania.
Wieczorem pierwsze branie z nowego miejsca i tracę potężną rybę, która po wybraniu 30 metrów żyłki parkuje w drzewach i się spina. Wywożę ponownie zestaw i mam kolejne branie, na macie ląduje 10kg pełnołuski. Po nim do kołyski trafiają kolejne ryby, mniejsze pełnołuskie, golec, jesiotr, a w końcu około 2:00 po długim i emocjonującym holu wyciągam największą rybę zasiadki, 14,200kg pełnołuskiego. Pracuję na pomoście całą noc i świt zastaje mnie przy wędkach. O poranku w nagrodę za ten wysiłek melduje się kolejny, 12kg pełnołuski. Doławiam jeszcze jedną rybę i wykończony o 8:30 rano padam do łóżka. Godzina snu i trzeba się pakować w drogę do domu. Wróciłem zmęczony, ale zadowolony z wyników.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
;
Sklep internetowy Shoper.pl